
Załoga – złożona z uczestników naszych kursów oraz poprzednich rejsów – 23 osoby
"Douliou Douliou Saint-Tropez".
Po raz pierwszy na cel naszego rejsu wybraliśmy Francję. Wybór padł na Lazurowe Wybrzeże i oczywiście kultowe Saint Tropez. Francuskie wyspy i legendarne miasta wybrzeża, w których między innymi kręcono sceny filmów o przygodach Żandarma z Saint Tropez robią spore wrażenie.
Rozpoczęliśmy rejs przylatując do Marsylii i krótko zwiedzając miasto i piękny stary port. Następnego dnia przejechaliśmy do Tulonu, gdzie po uroczym spacerze miastem w kierunku portu, wsiedliśmy na tramwaj wodny, który zwiózł nas wprost do Pin Rolland. Tam po zaokrętowaniu, w południe następnego dnia wyruszyliśmy z wiatrem ok 30 węzłów na francuskie wyspy Parku Port de Cros. Nocowaliśmy w cieśninie między wyspami na bojce, zwiedzając pontonem malownicze miasteczko w parku. Rankiem wyruszyliśmy w stronę serca Cote d'Azur. Znalezienie miejsca w porcie nie było takie łatwe, ale ostatecznie wylądowaliśmy w porcie Cogolin odległym zaledwie o 5km od Saint Tropez. Jeszcze tego samego dnia byliśmy na spacerze w mieście Louisa de Funesa, zwiedzając miejsca kręcenia filmów. Widzieliśmy na żywo miejsca znane nam do tej pory tylko z ekranu. Zwiedziliśmy muzeum Louisa de Funèsa, a dokładnie Muzeum Żandarmerii i Kina w Saint-Tropez. Wykorzystując dłuższy postój, słynną francuską koleją udaliśmy się do Cannes. Piękna całodniowa wycieczka po francuskim Cannes z aleją gwiazd i wszędzie widocznymi akcentami filmowymi pozostanie na długo w pamięci. Obowiązkowa wizyta na czerwonym dywanie została zaliczona. Po powrocie i jeszcze jednym krótkim już pobycie wczesnym rankiem w Saint Tropez, popłynęliśmy do miejscowości Saint Raphael. Bardzo nowoczesne, piękne i niezwykle zadbane miasto z pięknym dużym portem jachtowym. Stąd rozpoczęliśmy drogę powrotną. Po drodze zanocowaliśmy na wyspie w uroczej miejscowości Porquerolles, by następnego ranka po kąpieli z kolorowymi rybkami, w iście lazurowej zatoce wziąć kurs na port Pin Rolland. Po uroczystej kolacji i wręczeniu opinii, w sobotę tramwaj wodny zwiózł nas od Tulonu, a następnie autobus do Marsylii i wieczkiem lądowaliśmy już w Krakowie.
Rejs początkowo przy dość silnym wietrze, a za to później już tylko przy dobrej pogodzie i idealnej temperaturze powietrza upłynął słonecznie i we francuskim klimacie. Cote d'Azur jednak robi wrażenie - polecamy zwiedzanie Francji, warto.
kpt MM